Logo
Legenda..

Dawno, dawno temu, gdy słońce chyliło się ku zachodowi, a noc zaczęła odkrywać swe tajemnice, Dobry Duch rozpoczął poszukiwanie szczęścia. Przemierzył wiele krain, przeżył wiele przygód, ale tylko jedno miejsce przyciągnęło jego uwagę. Była to ziemia od zawsze podawana z rąk do rąk przez wiele różnych narodów, a od każdego z nich czerpała odmienne wzorce, co stworzyło niepodobną do niczego innego paletę barw.

Region ten stał się w przyszłości perłą Europy, bo ukrywał w sobie skarb, o który walczono od wieków, a zwykł być nazywany Śląskiem. Dziś trudno już sprawiedliwie ustalić jego granice, ponieważ zawsze były bardzo płynne.

Gdy Dobry Duch zobaczył tę ziemię, zakochał się w niej i od tej pory losy Śląska zawsze były bliskie jego sercu, a on był wszechobecny jako świadek każdego ważnego wydarzenia.

Poznał ludzi, którzy zamieszkują ten sam teren mówiąc różnymi językami. Kto inny dał im prawo, kto inny religię, a kultura była zlepkiem z różnych źródeł. Wszystkie te zmiany narodowościowe, kulturowe i graniczne specyficznie ukształtowały mieszkańców. Ślązacy byli rozdarci między nakładającymi się wpływami, gubili się poszukując tożsamości i macierzy.

Jako postać metafizyczna Duch przeżywał ból i poszarpanie narodowościowe. Brak stabilności patriotycznej wywołał dużo łez, które z biegiem czasu zmieniły się w smutek, Duch bowiem dalekowzrocznie wiedział, jakie będą przyszłe konsekwencje takiego stanu rzeczy, zwłaszcza w XX wieku. Z drugiej jednak strony różnorodność przeżyć uczyniła horyzonty mieszkańców szerokimi i otwartymi na świat i odmienność.

Duch obserwował tę szczególną rzeczywistość, był obecny przy chrzcie ziemi, jej wielkich bitwach, zmianach władców oraz odkryciu bogactw mineralnych i ich eksploatacji, która powoli i konsekwentnie zmieniała krajobraz. Widział radości i cierpienia, zwycięstwa i porażki.

Patrzył, jak bogata arystokracja i mieszczaństwo wznosiły swoje pomniki architektoniczne: najpierw zamki i pałacyki, a potem piękne, różnorodne kamienice, które powstawały tu jak grzyby po deszczu. Jak nigdzie w pobliskiej okolicy. Podobno jeszcze do dziś zachował się stary śląski „Akropol” oraz bajeczne miasta-ogrody.

Losy ziemi zawsze były trudne i pogmatwane, ale jej historia piętrząca się nad regionem jak piramida z różnych klocków, co wiek dokładała kolejną warstwę i wkrótce zaczęło tu wrzeć jak w kotle.

Nad regionem przetoczyły się wojny śląskie, oddano jej los w ręce plebiscytu, harcerzy i powstań.

Wiek XX miał pozostawić na niej mocne szramy. Wtedy to Dobry Duch musiał oglądać jak mieszkańcy, których umiłował najpierw trafiali do przerażających obozów wyzysku i śmierci, z powodu określonej za nich z góry przynależności narodowościowej, a następnie po wydostaniu się z nich, klasyfikowano ich pochodzenie odwrotnie, przez co umierali w rękach tych, do których uprzednio tęsknili.

Nagle granica zaczęła być formą opresji , przebiegała ona między podwórkami sąsiadów, między umysłami rodzin i wyrządzała dużo krzywd. Dobry Duch czuwał, ale niesprawiedliwości było tak wiele, że nie dawał rady pomóc wszystkim.

Lało się dużo krwi, aż przyszło wyzwolenie. Jednak wyzwoliciel był potężnym władcą, który sprawował politykę za pomocą sierpa i młota. Jego idee kazały schodzić ludziom głęboko pod ziemię i tam ciężko pracować. Nie życzył sobie wolnej edukacji, zaś niezależna myśl została stłamszona. Z tego powodu przymusowo wypędził on niemalże całą liczną arystokrację i burżuazję terenu. Chciał on całkowicie zmienić region. Wydarł z niego wszystko, co było niezgodne z jego poglądami i podporządkował ziemię tylko paru prostym przeznaczeniom. Po kilkudziesięciu latach takiej praktyki została ona wyjałowiona, a ludzie zmęczeni i poddani jej wymogom. Duża część przestała się troszczyć o kulturę, a zajęła się tylko tym, by mieć na chleb. Zgodzili utożsamić się z kulturą wymyśloną przez nowego władcę, zidentyfikować z jej wyznacznikami, przez co do dziś są z nimi stereotypowo utożsamiani. Do dziś taki ich wizerunek pokutuje poza granicami regionu.

Mogłoby się wydawać, że Duch z nadmiaru cierpienia opuścił ziemię, ale on nieustannie działał. Skontaktował się w snach z dwunastoma ludźmi, rodząc w nich idee rozwoju, czyniąc ich noblistami. Powstały tu grupy malarskie i poetyckie, wielcy kompozytorzy, sławni na skalę światową. Urodzili się wspaniali filmowcy i ludzie słowa. Stąd wywodzi się wielki zdobywca najwyższych szczytów świata. Część ludzi przeniosła drogocenną kulturę śląską do dalekiego Teksasu.

Wielką wartością została więc rodzina, która jako stabilny okręt na oceanie dziejów przeciwstawiała się sztormom. Przez wszystkie swoje nieszczęścia i doświadczenia Śląsk uruchomił dystans do świata. Stał się hermetyczny i zamknięty, a to pamiątka z czasów, kiedy lepiej było się nie wychylać, aby przetrwać. Ziemia przepełniona była atmosferą niepokoju o jutro, była wielkim doświadczeniem powagi, co ludzi uczyniło bardziej szorstkimi.

Mimo to wciąż zamieszkiwali ją tacy, którzy pamiętali legendę o Dobrym Duchu i wierzyli w jego moc. Kiedy więc z całą siłą wypłynęły z ust jednego z nich słowa: „Niech Duch odnowi oblicze tej Ziemi”, coś zaczęło się zmieniać.
Dobry Duch zmobilizował swoje moce. Jakby więcej promieni słońca zaczęło padać na region okraszając oblicze ludzi uśmiechem. Wszelkie zło powoli znikało i znikać będzie dalej, jako że jest to proces wymagający kilku pokoleń.
Jest XXI wiek, Dobry Duch jest dalej wszechobecny i podduszony przemysłowym światem w tak kolorowej krainie. Duch ten natchnął nas do zrobienia Festiwalu Artystycznego MyŚląsk. Czas aby zagościł w sercach każdego z Was.

Artyści młodego pokolenia, stańcie się „Aniołami”, swą twórczością przeniknijcie nasze dusze i myśli, niech wasz krzyk nabierze siły dynamitu, którego głos będzie słyszany i swym oddźwiękiem obejmie cały nasz region. Jesteście potencjałem, „ perłami śląska”, swym blaskiem i światłem inspirujecie, dlatego śmiało ochrzcijmy się mianem „MyŚląsk”.

Powrót
© 2009-2010 by MyŚląsk   stat4u
Projekt graficzny: Dominika Markowiak
Stworzenie strony: Sebastian Serwin